środa, 10 marca 2010

Janek B. w Manaus

W ostatnim tygodniu lutego gościły w Manaus relikwie św. Jana Bosko. Było to niecodzienne wydarzenie związane z obchodami dwusetnej rocznicy urodzin założyciela salezjanów, która będzie obchodzona w roku 2015. Zgodnie z ideą organizatorów obchodów do każdej salezjańskiej placówki w 129 krajach świata zawita ogromny relikwiarz specjalnie przygotowany na tę okazję. Z powodu ogromnej ilości salezjańskich domów rozrzuconych po całym świecie pielgrzymka relikwii rozpoczęła się już w 2009 roku. Obecnie relikwie przemierzają Boliwie.
Aby zobaczyć to historyczne wydarzenie wybrałem się do parafii Chrystusa Króla w Manaus. Zgodnie z brazylijskim zwyczajem zaplanowany czas przyjazdu opóźnił się o ponad godzinę, ale to nikogo (poza obcokrajowcami) nie zdziwiło.
Zgodnie z planem relikwie najpierw miały udać się do domu Mae Margarita – Matki Małgorzaty. Dom ten, noszący imię matki Jana Bosko, jest własnością sióstr salezjanek, opiekującymi się tu dziewczętami, które miały bolesne dzieciństwo i często, mimo młodego wieku, doświadczyły prostytucji lub były regularnie gwałcone przez dziadka, ojca, braci…
Oczywiście dla całego ośrodka przybycie relikwii to wielkie wydarzenie. Niestety, deszcz sprawił, że nie wszystko wyszło tak jak zaplanowano. W deszczu wytrwale oczekiwano na przybycie relikwii, kilkakrotnie zapowiadano, że już, już zbliża się moment przybycia. Wreszcie przed bramę zajechał… samochód dostawczy.
Samochód wyglądający jak każdy inny pojazd dostarczający artykuły spożywcze do sklepów, jedyną różnicą była na jego boku duża naklejka przedstawiająca św. Jana Bosko w otoczeniu dzieci, no i włoska rejestracja. Włoska rejestracja w Brazylii! To naprawdę niecodzienne zjawisko.
Z samochodu wyszło dwóch panów w krótkich spodenkach, z kolczykami w uchu i rozpoczął się proces wystawiania relikwii na widok publiczny. Warkot elektrycznego silnika wyciągarki towarzyszył wyjazdowi wózka z relikwiami Dom Bosco.
Relikwiarz jest duży - został zrobiony na wzór relikwiarza znajdującego się w bazylice Matki Bożej Wspomożycielki w Turynie. Cały wykonany jest z aluminium, brązu i kryształu. Ma troszkę ponad dwa i pół metra długości, metr szerokości i prawie półtora metra wysokości. Waży ponad pół tony.
W jego wnętrzu znajduje się postać św. Jana Bosko ubrana w szaty kapłana z XIX wieku, która w piersiach ma właściwy relikwiarz z prawą ręką świętego. Trzeba przyznać, że całość wygląda imponująco. Niestety z powodu deszczu dzieci, młodzież, dorośli, starsi, którzy mimo niekorzystnej pory (wczesne popołudnie i deszcz) licznie przybyli, by uczestniczyć w tym wydarzeniu, widzieli tylko relikwiarz złożony w foliowym worku.
Wychowanki domu Matki Małgorzaty zaprezentowały przed relikwiami ładnie przygotowaną cześć artystyczną oraz przedstawiły przybyłym prace prowadzoną przez ośrodek.
Kolejnym etapem była Msza św. odprawiona w kościele Chrystusa Króla, gdzie pracują Polacy: ks. Grzegorz Paderewski i ks. Jarosław Piasecki. Tutaj ceremonia przybycia relikwii odbyła się w podobny sposób, z tą różnicą, że dzięki zadaszeniu plastykowy worek został zdjęty z relikwiarza i można było podziwiać piękno wykonania i ludzie wreszcie mogli dotknąć relikwiarza.


W religijności Ameryki Południowej dotknięcie to bardzo ważny element. Bez tego kontaktu fizycznego z figurą, relikwią czy osobą ciężko im doznać spotkania z transcendencją.


Elementem „zdobniczym” relikwiarza, którego nie przewidział projektant, były ogromne ilości wstążek i chustek przywiązanych do poręczy jako wyraz jedność ludzi ze św. Janem Bosko.


Każdy z obecnych chciał dotknąć kryształowej szyby, zrobić zdjęcie relikwii. W gestach wielu osób widać było wielką wiarę, z jaka przybyli, aby pomodlić się przy relikwiach założyciela salezjanów.


Brak komentarzy: