Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Cotoca. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Cotoca. Pokaż wszystkie posty

sobota, 12 marca 2011

Mamita de Cotoca

W końcu XVIII w., w Boliwii, trzech pokornych chłopów zostało fałszywie oskarżonych o morderstwo. Ze strachu przed niesłuszną karą zaczęli ucieczkę w kierunku Rio Grande.
Gdy przeszli kilku kilometrów  zapadła noc. Była wyjątkowo zimna, z silnym wiatrem. Zdecydowali się na wypoczynek na małej polance Asusaquí. Aby się rozgrzać postanowili rozpalić ognisko. Jeden z chłopów zaczął siekierą ścinać pień wielkiego drzewa. Ku jego zaskoczeniu, drzewo wydawało się puste. 


Po wyrąbaniu otworu wewnątrz pnia zobaczyli figurkę Matki Bożej. Wzruszeni chłopi postanowili zaniechać ucieczki i zanieść figurkę swojemu Panu. Sława cudownego znaleziska szybko zaczęła się rozprzestrzeniać. Szybko rosła liczba tych, którzy przybywali, aby prosić Maryję o potrzebne łaski. 



Jeden z pielgrzymów zbudował w Cotoca pierwsza skromną kaplicę. która została pobłogosławiona 15 grudnia 1799 r. 

Cotoca jest położona 20 km na wschód od Santa Cruz w Boliwii, przy drodze, która przecina Rio Grande przy wejściu do Chiquitanía. Miejscowość słynie ze wspaniałej ceramiki i z obecności "Mamita de Cotoca", jak jest zdrobinale nazywana figura Najświętszej Maryi Panny w miejscowym sanktuarium. 



Sława sanktuarium nie tylko rozeszła się w departamencie Santa Cruz, ale i w całej Boliwii. Wielu pilegrzymów przychodzi ,aby pokłonić się “Pani z Pnia”. Wielu z nich ostani dzień podróży odbywa na kolanach. 



Obecny kościół swoją wielkością wyróżnia się spośród wszystkich budynków Cotoca. Biało niebieska bryła widoczna jest z daleka. O każdej porze dnia wiele osób przychodzi, aby pokłonić się Matce Bożej oraz, zgodnie z latynoską tradycją zapalić świeczki, dziękując za otrzymane łaski lub prosząc o nie. 

Duży ścienny malunek przypomina o miejscu, w którym chłopi znaleźli figurkę. To właśnie w jego pobliu przygotowane jest miejsce na zapalenie świeczek.



Sama figurka znajduje się w tylnej ścianie sanktuarium. Jest umieszczona w ruchomym ołarzu. W ciągu dnia w kościele nie ma nikogo, figurka również jest zwrócona w kierunku kaplicy znajdującej się na tyłach kościoła. Właśnie tam wielu dewotów oddaje hołd “Mamita de Cotoca”.

wtorek, 14 kwietnia 2009

Boliwia część III

W niedalekiej odległości od Santa Cruz, jakieś 10 minut jazdy od centrum miasta znajdują się wioski gdzie życie biegnie troszkę inaczej niż w mieście. Domy są tam kryte tylko trzciną, podłoga to klepisko, można tylko pomrzyj o asfalcie. Jak mówią mieszkańcy Santa Cruz tak samo wyglądała jeszcze w latach 50 poprzedniego stulecia.
Kraj ten wymaga również niebywałej cierpliwość. W zasadzie każdy ma na wszystko czas, nikt się z niczym nie śpieszy. W momencie kiedy jesteś załatwiany są w stanie załatwić jeszcze mnóstwo innych spraw no i umówiony czas to pojęcie bardzo względne. Najniższe zarobki to około 150$ za miesiąc pracy. Średnia płaca kształtuje się na poziomie 300 – 400 $, natomiast bogacze zarabiają około 1500$ na miesiąc. Jak widać sytuacja Polska przy tych płacach nie wygląda najgorzej.

Ciekawym wyjazdem jest podróż do Sanktuarium Matki Bożej w Cotoca. Ciekawym dlatego że trzeba przejechać przez tereny poza miastem i zobaczyć jak żyje prowincja. Same Cotoca to małe miasteczko, żyjące swoim życiem. Sanktuarium duże, typowy styl Ameryki Łacińskiej z dużą ilością spalanych świeczek.

Obok sanktuarium jest targ miejski, a przy nim comedor municipal czyli jadłodajnie miejska. To trzeba samemu przeżyć żeby zrozumieć. Najgorszy bar mleczny w epoce gierkowskiej przy tym to restauracja w hotelu Bristol. Zjedzenie czegoś to akt heroicznej odwagi. Na zdjęciach będzie można to sobie obejrzeć więc nie będę się więcej nad tym rozpisywał. Oczywiście po zjedzeniu trzeba było uzupełnić trunki żeby zabić wszelkie nieprzewidziane bakterie itp.



W okolicy Santa Cruz są też wydmy. Tylko że dojazd do nich to prawdziwa wyprawa. Nasza polna droga to prawdziwa autostrada w porównaniu z tym co tutaj było. Przejazd wpław przez rzekę, wyciąganie zakopanego w piachu osobowego samochodu i takie tam. Dobrze że nasz to terenowy wiec z trudem ale przejechaliśmy.




Ogólnie rzecz biorąc Santa Cruz i okolice to bardzo spokojny region, przyjazny dla turystów pod każdym względem, a szczególnie finansowym. Właśnie ten aspekt często jest decydujący przy wyborze kierunku podróży, a tutaj poza biletem lotniczym a Polski wszystko jest naprawdę bardzo tanie. Dla przykładu tylko podam że kolacja w drogiej restauracji z butelką dobrego wina i deserem to wydatek około 30$.